*Ekspert w wywiadzie: dr n. med. Tomasz Chomiuk – doktor fizjoterapii, specjalista rehabilitacji geriatrycznej, wykładowca WUM, twórca projektu Mobilemed i podcastu „Recepta na ruch”.
Z jakimi największymi wyzwaniami w obszarze mobilności mierzą się dziś współcześni seniorzy i jak wpływa to na ich niezależność?
Największe wyzwania to osłabienie siły mięśniowej, zaburzenia równowagi, ból stawów i kręgosłupa, lęk przed upadkiem oraz środowisko domowe, które często nie jest przygotowane do starzenia się. W praktyce senior nie traci niezależności w jednym dniu. To zwykle proces. Najpierw rezygnuje z dalszych spacerów, potem z wychodzenia po zakupy, później zaczyna unikać schodów, aż w końcu jego świat kurczy się do jednego pokoju.
To ograniczenie mobilności bardzo mocno wpływa na psychikę. Jeżeli człowiek nie może wyjść z domu, przestaje spotykać ludzi, traci poczucie sprawczości. Zaczyna zależeć od rodziny w sprawach, które wcześniej były oczywiste: toaleta, posiłek, wizyta u lekarza, zejście do samochodu. Wówczas brak mobilności przestaje być tylko problemem ruchowym. Staje się problemem społecznym, emocjonalnym i rodzinnym.
Drugim wyzwaniem jest to, że wiele domów i mieszkań nie jest dostosowanych do seniorów. Progi, śliskie dywany, wąskie łazienki, brak uchwytów, zbyt niskie łóżko, niestabilne krzesła - to są drobiazgi, które dla sprawnej osoby są niewidoczne, ale dla seniora mogą decydować o upadku. A upadek u osoby starszej nie jest błahostką. Może oznaczać złamanie, hospitalizację, utratę pewności siebie i często długotrwały spadek samodzielności. Z tego powodu w pracy z osobami starszymi zawsze patrzę na mobilność szerzej. Nie pytam tylko: „ile pan przejdzie metrów?”. Pytam też: „czy pan wstaje w nocy do toalety?”, „czy ma pani siłę wrócić z kuchni z talerzem?”, „czy boi się pan wejść do wanny?”, „czy po ostatnim upadku przestała pani wychodzić z domu?”. To są pytania, które pokazują prawdziwy poziom niezależności.
Dobra wiadomość jest taka, że mobilność można poprawiać nawet w późnym wieku. Ćwiczenia siłowe, równoważne, trening chodu, nauka bezpiecznego wstawania, dobór sprzętu pomocniczego i modyfikacja mieszkania potrafią realnie wydłużyć samodzielność.
Gdy senior z powodu choroby staje się osobą stale leżącą, czas gra na jego niekorzyść. Jakie są największe zagrożenia dla jego układu krążenia i skóry w pierwszych tygodniach unieruchomienia?
Unieruchomienie jest dla organizmu bardzo silnym bodźcem chorobowym. Czasem rodzina myśli: „niech poleży, odpocznie, nabierze sił”. Oczywiście są sytuacje, w których odpoczynek jest potrzebny, ale długie leżenie bardzo szybko zaczyna działać przeciwko seniorowi.
W układzie krążenia pojawia się kilka problemów. Po pierwsze spada tolerancja pionizacji. Senior, który przez wiele dni leży, może mieć zawroty głowy, osłabienie, spadki ciśnienia przy siadaniu i wstawaniu. Po drugie rośnie ryzyko zastoju żylnego, obrzęków i powikłań zakrzepowo-zatorowych.
Po trzecie serce i układ naczyniowy tracą część zdolności adaptacji do wysiłku. W praktyce oznacza to, że nawet przejście z łóżka na fotel może stać się dużym wyzwaniem.
Równolegle bardzo szybko słabną mięśnie. U seniora każdy dzień bez ruchu oznacza utratę siły, a utrata siły oznacza większą zależność od opiekuna. To jest błędne koło: leżenie osłabia, osłabienie utrudnia wstawanie, a brak wstawania jeszcze bardziej osłabia.
Jeśli chodzi o skórę, największym zagrożeniem są odleżyny. Skóra osoby starszej jest cieńsza, gorzej ukrwiona, często bardziej sucha i mniej odporna na ucisk oraz tarcie. Najbardziej narażone są okolice kości krzyżowej, pięt, krętarzy, łopatek i kostek. Problemem jest nie tylko sam ucisk, ale też wilgoć, nietrzymanie moczu, niedożywienie, odwodnienie i brak zmiany pozycji.
Dlatego pierwsze tygodnie są kluczowe. Nie czekamy, aż pojawi się rana. Profilaktyka zaczyna się od pierwszego dnia: zmiana pozycji, kontrola skóry, odpowiedni materac, nawodnienie, żywienie, ćwiczenia oddechowe, ruchy kończyn, siadanie, pionizacja, jeżeli stan medyczny na to pozwala.
Nawet mały ruch ma znaczenie. W geriatrii bardzo ważne jest myślenie: „co mogę uruchomić dzisiaj?”. Nie za miesiąc, kiedy będzie lepiej, tylko dzisiaj - bezpiecznie, małymi krokami, ale konsekwentnie.
Jaką rolę w zapobieganiu powikłaniom wynikającym z długotrwałej pozycji leżącej odgrywa nowoczesne łóżko rehabilitacyjne i materac przeciwodleżynowy? Czy sam materac wystarczy, by odciążyć opiekuna i zapewnić optymalną profilaktykę i opiekę?
Nowoczesne łóżko rehabilitacyjne i materac przeciwodleżynowy są bardzo ważne, ale trzeba jasno powiedzieć: sam materac nie wystarczy. Materac jest elementem profilaktyki, a nie pełnym programem opieki.
Dobre łóżko rehabilitacyjne zmienia bardzo dużo. Regulacja wysokości chroni opiekuna, bo pozwala pracować bez ciągłego pochylania się. Regulacja segmentów łóżka ułatwia siadanie, oddychanie, karmienie, zmianę pozycji i pierwsze próby pionizacji. Barierki, jeżeli są dobrze używane, zwiększają bezpieczeństwo, ale też mogą pomóc pacjentowi w zmianie pozycji. Funkcje przechyłu czy ustawienia pozycji pośrednich mogą wspierać odciążenie i ułatwiać pielęgnację. Dostępne są również łóżka z funkcją automatycznego obracania pacjenta na boki. W niektórych modelach można zaprogramować czas przebywania na jednym i drugim boku, co pomaga w regularnym odciążaniu tkanek i zmniejsza wysiłek opiekuna. To nadal nie zastępuje kontroli skóry, pielęgnacji i aktywizacji, ale jest bardzo dużym wsparciem w codziennej opiece nad osobą leżącą.

Fot.: Przykład łóżka rehabilitacyjnego możliwego do wykorzystania w opiece domowej.
Materac przeciwodleżynowy zmniejsza długotrwały nacisk na tkanki i jest szczególnie ważny u osób z dużym ryzykiem odleżyn. Ale nawet najlepszy materac nie zastąpi oceny skóry, zmiany pozycji, pielęgnacji, odpowiedniego żywienia, nawodnienia i aktywizacji. Jeżeli pacjent leży cały dzień w jednej pozycji, ma wilgotną skórę, jest niedożywiony i nikt nie kontroluje pięt ani okolicy krzyżowej, to sam materac nie rozwiąże problemu.
Z punktu widzenia fizjoterapii łóżko jest także narzędziem terapii. Możemy stopniowo podnosić tułów, ćwiczyć zmianę pozycji, przejście do siadu, pracę kończynami dolnymi, oddech, samoobsługę. Dobrze ustawione łóżko pozwala seniorowi uczestniczyć w czynnościach, a nie tylko „być obsługiwanym”.
Dla opiekuna to ogromna różnica. Jeżeli łóżko jest za niskie, bez regulacji, bez dostępu z obu stron, każda czynność pielęgnacyjna staje się przeciążeniem. Jeżeli mamy łóżko z regulacją wysokości, stolik przyłóżkowy, możliwość bezpiecznego posadzenia pacjenta i opuszczane barierki, opieka staje się bardziej ergonomiczna i bezpieczniejsza.
Najlepszy efekt daje połączenie: odpowiednie łóżko, odpowiedni materac, regularna zmiana pozycji, codzienna kontrola skóry, aktywizacja, nauka transferów i edukacja opiekuna. Sprzęt jest ważny, ale ostatecznie to człowiek i plan opieki decydują, czy profilaktyka naprawdę działa.
Dziękuję za rozmowę!
Rozmawiała: Izabela Adamska